Cienie elektrostatyczne

Cienie elektrostatyczne

Moja przygoda z teatrem cieni zaczęła się od razu od cieni chińskich, czyli figur cieniowych przykładanych do ekranu i oświetlonych pod ostrym kątem światłem rozproszonym. Światło rozproszone ukrywało animatorów oraz sterowniki z drutu za pomocą których animowane były figury. Przypinałem też szpilkami figury do ekranu z płótna. Marzeniem byłby ekran, który sam utrzymywałby figury i pozwalał na   ich dowolne przemieszczanie.  Wiele lat później okazało się to możliwe.  Do całkowitego lub częściowego  zatrzymania światła wystarczy najcieńsza przesłona. W takich przypadkach, jeśli odpowiednio dobierze się materiały siły elektrostatyczne mogą okazać się większe od sił grawitacji ziemskiej. Po wielu próbach udało mi się wykonać mały ekran z papieru, który utrzymywał na swojej powierzchni kolaże wycięte z nadruków na cienkiej folii. Obraz cieniowy można było przekomponowywać dowolnie. Ekran nie działał stabilnie, czasem niektóre figury osuwały się z powierzchni ekranu, czasem prawie wszystkie. Papier jest higroskopijny i gdy wilgotność atmosfery wzrastała ekran tracił swoje właściwości elektrostatyczne.

Pierwszy publiczny (poza Laboratorium Zjawisk w Majaczewicach) eksperyment z cieniami  i witrażami elektrostatycznymi podczas XIV festival international de teatre vizual i de titelles de Barcelona, oraz konferencji naukowej El teatro Espanol ante el Siglo XXI – Valladoid

Studio-Form-Światła--cienie-elektrostatyczne-1

Studio-Form-Światła--cienie-elektrostatyczne-2

Cienie z papieru przylegające do ekranu

Płaszczyzną konstrukcyjną tego ekranu mógłby być duży arkusz folii przeźroczystej o gramaturze 150-200 mającej silne właściwości elektrostatyczne, pozwalającej utrzymywać na sobie wystarczająco duże formy wydarte z cienkiej bibułki. Nie udało mi się zdobyć odpowiednio dużego arkusza, więc posklejałem mniejsze i napiąłem na ramie. Formy na ekranie od strony widowni stają się ekranami dla cieni od form za ekranem. Myślę, że byłoby ciekawie, gdyby takich transparentnych ekranów było kilka. Próbowałem też na ekran z papieru nałożyć arkusze folii i do nich aplikować elektrostatycznie formy z papieru, często pozaginane, co przy oświetleniu bocznym wędrującą lampą dawało dużą zmienność obrazu. Następnie do papieru można było aplikować kolorowe wycinki z filtrów do światła. Mogło być ciekawie, szkoda, że nie było podstawowych warunków do realizacji tego innych projektów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tadeusz Wierzbicki