ekrany, figury, formy

Przestrzeń na płaszczyźnie

Światło lubi przeświecać, ekran nie powinien zatrzymywać światła, ale znaczyć jego przejście. Nie ukrywać sposobów kształtowania form świetlnych i ich projektowania na ekran, oraz sposobów ich animacji. Na tkaninie ekranu wyczuwalnie notują się zmienne kierunki projekcji światła odbitego od poszczególnych lusterek. Przy projekcji od luster elastycznych ekran staje się płaszczyzną ujawniającą przestrzenną naturę światła i może powinien swobodnie zwisać ulegając naturalnym ruchom powietrza, jakie mogą pojawiać się od aktorów wykonujących swoje czynności na scenie.

8

Instalacja Zegar słoneczny

Nad rzeką Wartą, która płynie przed Majaczewicami woda przyniosła białoszary konar. Usiadły na nim ptaki. Patrzyłem na nie, to na ich odbicie w żywej wodzie, zdawało się, że to one wzięły po odrobinie lustrzanej toni na siebie. Przeniosłem konar do pracowni, powbijałem kawałki miękkiego drutu…Na końcach tych drutów nabiłem drewienka, do których przykleiłem maleńkie lustereczka. Ustawiłem tak, by promienie odsyłać z powrotem do słońca. Gdy ktoś przechodził zaintrygowany instalacją, słoneczne stadko lusterkowych refleksików przelatywało po jego sylwetce. Ludzie wracali chcąc przejrzeć całość projekcji. Sprawiało to wrażenie prawie tańca. Gałązki stały się inspiracją do tworzenia małych systemów służących do rozmieszczenia i animacji lusterek z naniesionymi na nie matrycami składającymi się na poszczególne postacie, czy też zespoły znaków.

ekrany, figury, formy

Frapujące są ekrany naturalne, te oczywiste jak mur dla refleksów słonecznych, ale też ciało, albo suszące się tkaniny po praniu. Potem skały, zaspy śnieżne, wydmy. Szczególnie interesujące wydają się ekrany śnieżne, uzyskane poprzez ułożenie odpowiednich zapór na polach i ułożonych tak, by te inspirowane zaspy-ekrany pozostawały w pożądanych relacjach między słońcem, czy księżycem, a instrumentarium optycznym. Tylko trzeba to zrobić przed oczekiwanymi opadami śniegu. Ciekawe są projekcje na płytkich kałużach o ciemnym, najlepiej czarnym podłożu. Możliwe też są projekcje na dymach teatralnych. Ekran naturalny w kadrze filmowym staje się znakiem, w dialogu światła z przestrzenią.

dsc02036

dsc01813s

O dziurach w cieniu

Ekrany zawieszone w przestrzeni chyba powinny mieć dziury, by z wiatrem przez nie mogły przewiewać małe światy. Wykonałem serię ekranów z szarego płótna, na których zostały biało wyhaftowane zarysy kółek i prostokącików, takich powiększonych małych „i”, w sumie układających się w rodzaj kropkowo-kreskowych niedopełnionych historyjek. Miały być one dopiero dopełnione animacją podobnych figur świetlnych, projektowanych przez małe lusterka umocowane na konstrukcjach z drutu przypominały łodyżki z listami. Lusterka odbijając w sobie obraz dzikiej łąki zdawały się również być dziurami. Po kilku latach w ekranach-strachach z łączonych rzepami materiałów, białego i czarnego, w czarnym ustawianym od strony słońca powycinałem nieregularne dziury, które przeświecały się jasno na jego białej stronie. Wiatr zmieniał kształty świetlnych plam. Ekran, który sam nosi swoje cieniowe formy? Sprowadziłem z nad Bałtyku autentyczną rybacka sieć, która rozwieszona na kołkach mogła na sobie nosić i ekrany, i formy cieniowe, lato stało się pochmurne i eksperyment nie zakończył się, rybacko-teatralna sieć pewnie gdzieś w pracowni czeka na swoje światło…Metafora, czy też jakaś fascynacja łachmanami, powracała jeszcze wiele razy. Postrzępiony materiał, wysnuwane z niego nici przetwarzałem to na światło, to na cienie. Eksperymentowałem projektując dziury na różne sposoby, to wykonując slajdy z tkaniny, to podklejając formy lustrzane grubym splotem wycinanym z poliestrowych worków, to próbując uzyskać za pomocą elastycznych luster świetliste nici, to nakładając grube sploty na lustra, lub umieszczając je na drodze światła. W końcu użyłem nici poliestrowych zawisających na ekranie wskutek działania sił elektrostatycznych w miniaturze cieniowej do utworu muzycznego Tadeusza Wieleckiego „Przędzie się nić”

Wycinałem z papieru maleńkie figury, które po selekcji w powiększeniu i wyskalowaniu przez epidiaskop, zostały dopiero odrysowane na kartonach preszpanu i wycięte. Podobnie chciałem postąpić z wyrywankami papierowymi, okazało się to jednak nieprawdziwe, i brzydkie. Zaistniał problem przeniesienia, ze świata myśli na papier, z papieru na scenę, z materii w cień i światło. Rysunek wykonany bezpośrednio w zastygającej odpowiedniej farbie emulsyjnej na blasze lustrzanej okazywał się lepszy w odzwierciedleniu świetlnym na ekranie od przeniesionego z projektu. Podczas ostrożnego wydrapywania lustrzanych form lipowymi drewienkami nie tyle patrzyłem na lustro, co na powstającą dopiero świetlną grafikę rysującą się refleksami na ekranie. Jej charakter był zależny nie tylko od rysunku, ale i innych czynników, od grubości blachy lustrzanej, od jej elastyczności, od jej kształtu i wielkości, od rodzaju światła …

Również przy projektowaniu figur cieniowych przylegających do ekranu ważny jest materiał z jakiego one są wykonane, czy są lekkie, czy ciężkie, szorstkie czy gładkie, grube, sprężyste, czy materiał jest jednorodny czy zróżnicowany w swoich właściwościach. Można powiedzieć, że cień od wszystkiego jest czarny. Forma nigdy nie jest osamotniona, ważny jest kontekst, nawet niezauważalny, na pewno jednak wyczuwalny a przecież on przede wszystkim tworzy teatr.

Przy realizacji w Teatrze Świerszcz w Lubinie dzięki niezwykłej otwartości Konstantego Rożka na śmiałe eksperymenty udało się uzyskać stan bezpośredniego tworzenia. W trudnych czasach braku wszystkiego udało się zdobyć 1mm płyty z białego celuloidu, materiał ten był wytrzymały i kruchy zarazem, przy wyczuciu jego właściwości można było z niego wyrywać formy, a raczej nie z niego, tylko razem z nim . Rwane brzegi modyfikowały zamysły i inspirowały, stawały się jakby wyspami w morzu światła. Złożenia tych form-wysp sugerowały wyglady i charaktery postaci. Ciągła zmiana tych złożeń stała się zasadą animacji.

Na lustrach odwzorowałem formy cieniowe i „wymaskowałem” je czarną farbą, powstały dwa światy, realny w cieniach i baśniowy w ich negatywie, białych cieniach, uformowanym świetle pośrednim przez lustra przylegające do szablonów. Ekran o formie nieregularnej, przypominający zdjętą skórę smoka, lub jakąś wyspę, napięty był sznurami mocowanymi bezpośrednio do ścian, sufitu i podłogi.

Stosując szablony na lustrach szklanych pojawił się problem odległości szablonu od powierzchni odbijającej, jaką stanowiła grubość płyty szklanej. W niektórych ustawieniach lustra względem światła i ekranu powstawały niezamierzone zniekształcenia obrazu, ponieważ promienie po odbiciu się wpadały pod szablon. Nie można było więc stosować szablonów o delikatnym rysunku. Stosując lustra na cienkich taflach szkła wada mniej przeszkadzała, najlepiej byłoby mieć lustra metalowe. Zastosowałem lustra od dawniej używanych suszarek fotograficznych. Pokryłem blaszane lustro farbą emulsyjną, i po jej częściowym podeschnięciu delikatnie miękkim drewienkiem wydrapałem rysunek. Eksperyment sprawdził się, światło projektora dokładnie przenosiło rysunek na ekran, oraz w zależności od przegięcia lustrzanej blachy rozciągało go, to zmniejszało żywo przekształcając obraz.

Lustro a slajd

Lustro utrzymywane w rękach lub ustawione na regulowanej podpórce czy jakimś innym, też regulowanym uchwycie znajdzie się w świetle projektowanego slajdu wówczas przenosi zgodnie prawem optyki część wyświetlanego obrazu w inne miejsce. Duże rozbite lustro złożyłem w nieścisłą całość i poszczególne jego części nakleiłem pod minimalnie różnymi kątami na podłoże z częściowo elastycznej płyty. To złożone lustro naświetlone slajdem przeniosło projekcję odzwierciedlającą charakter odbić, t.j. kształty kawałków luster oraz zmiany kierunkowe odbić powstałe wskutek nierównego przymocowania do podłoża. Fragmenty obrazu w projekcji pozostawały względem siebie nieregularnie poprzesuwane, oddalone bądź nałożone na siebie. Poprzez zmienne naprężenia podłoża płyty lustra fragmentaryczne projekcje otrzymały ograniczoną możliwość ruchu względem siebie.

Stąd przypuszczenie, wykonać specjalny slajd. Ułożyłem na czarnym aksamicie kilka drobnych przedmiotów i sfotografowałem. Zamiast przypadkowo rozbitego lustra, zestaw sześciu lusterek równo umiejscowionych na przegubach kulowych, by ułatwić czy wręcz umożliwić sobie sterowanie obrazem przedmiotów. Eksperyment potwierdził założenie. Później w ten sposób projektowałem i animowałem obrazem złotych monet w spektaklu „Zakochany Obłok” wg Nazima Hikmeta zrealizowanego w PTL ARLEKIN w Łodzi, fragment tego eksperymentu został sfilmowany podczas realizacji filmu dokumentalnego o PTL Arlekin.

Tadeusz Wierzbicki