Informacje

16è Festival Internacional de Teresetes de Mallorca

INCANTI 2013 Torino

XXVenti

20a edizione – 1 – 6 Ottobre 2013

Il festival arriva al suo ventesimo compleanno,

tornano in questa edizione degli amici speciali

che hanno contribuito a fare di Incanti uno dei

punti di riferimento del Teatro di Figura Europeo.

TORINO SPIRITUALITÀ 2013

 

 

Parabole

Sabato 28, 21.00 – 22.30 e 23.30 – 1.00 / Quadrilatero Romano

 

ideazione e regia Roberta Lena

interventi artistici Controluce, Stefano Giorgi, L’asina sull’isola, Tadeusz Wierzbicki

attori Daniel Ascar, Valentina Diana, Alfie Nze, Alessandro Vanoli

in collaborazione con Festival Incanti

si ringraziano Associazione Riquadrilatero, Laboratorio Zanzara e Macisto

 

Una strada animata da percorrere con le orecchie ben aperte e il naso in su. Cinque stanze in cui entrare per assaporare l’atmosfera magica delle narrazioni allegoriche colte da differenti tradizioni religiose. In ogni stanza un cantastorie accoglie i partecipanti rievocando storie di tempi e luoghi lontani, mentre sulle pareti danza un teatro d’ombre, per dare corpo alla suggestione del racconto, raffigurare l’indicibile, avvicinare l’inafferrabile.

recensioni

 

Mała Warszawska Jesień 2013

22.09 niedziela

11:00

Centrum Kultury Koneser

Maria Wieczorek, głos, skrzypce

Tadeusz Wierzbicki, autor tekstu baśni, teatr figur świetlnych

Mirosław Poznański, oświetlenie

Aleksandra Semenowicz, kostium

 

Tadeusz Wielecki, Tadeusz Wierzbicki O szewczyku i fałszywym królu

** (opera kameralna dla dzieci i dorosłych)

** prawykonanie

Nowe sztuki wizualne i perfomatywne

Wystawa Tadeusza Wierzbickiego

La drammaturgia dell’osservatore

di Alfio Petrini

Zapytałem Tadeusza Wierzbickiego: “Kiedy zrodził się pomysł by eksperymentować ze światłem?:” “Kiedy bylem dzieckiem” – odpowiedział. I opowiedział mi jak pewnego dnia, na strychu, zwrócił jego uwagę promień słoneczny, który padając na zakurzone lustro tworzył na ścianie światło o dziwnym kształcie. Tamtego dnia nie przywiązał do tego specjalnej wagi. Przypomniał sobie o tym wiele lat później, kiedy postanowił eksperymentować z formowaniem światła.

Opowieść Wierzbickiego zawiera w sobie cenna wskazówkę metodologiczna zarówno dla nowych sztuk wizualnych jak i dla teatru. Ważną dla wszystkich działań artystycznych. Fakt czy wydarzenie, którego byliśmy świadkami, zanim go od-tworzymy, tzn. nadamy mu formę artystyczną, powinien ulec zapomnieniu. Zapomnienie poprzedza akt od-tworzenia. Od-tworzenie poetyckie jest możliwe tylko wtedy, gdy ma miejsce zapomnienie, wyłącznie wtedy, kiedy artysta, po odpowiednim upływie czasu odczuwa potrzebę przywołania danego faktu czy wydarzenia, które nie będzie identyczne z faktycznie zaistniałym lecz podobne, a zatem odmienne zarówno gdy chodzi o formę jak i o treść.

Metodyka zapominania jest ważna przy wszelkiego rodzaju twórczości artystycznej, zwłaszcza przy tworzeniu dziel nawiązujących do historii, ustosunkowujących się do niej. To nie jest akuarat casus Wierzbickiego, bo on nie ma zamiaru opowiadać o faktach historycznych. Jeśli już, to opowiada o życiu. Faktem jest, ze – świadomie czy nieświadomie – zastosowana technika chroni go przed ryzykiem mimetyzacji, a dokładniej przed ryzykiem realistycznego czy wręcz naturalistycznego odtworzenia faktów czy wydarzeń wcześniej zaistniałych. Cala tajemnica zasadza się w upływie czasu. Polega na cierpliwości artysty, z jaka powinien czekać na moment, w którym dany fakt czy wydarzenie powróci ze zdwojoną silą. Bowiem artysta powinien umieć czekać, ażeby fakt ten odrodził się pod wpływem impulsu, artystycznej potrzeby chwili, w formie realizmu bajkowego, tak jak to miało miejsce w “Stu latach samotności” Garcii Marqueza, który w jednym z udzielonych wywiadów, przyznaje iż stosował technikę zapominania.

Powrót do dzieciństwa, na strych rodzinnego domu, do historii lustra i odbitego światła słonecznego, był dla artysty polskiego czymś w rodzaju powrotu do korzeni, ważnym punktem wyjściowym dla jego nadzwyczajnej twórczości artystycznej. Jego oryginalny, fantastyczny sposób realizacji dziel wizualnych i performatywnych bazuje nie tylko na metodzie, chroniącej go przed wspomnianym wyżej ryzykiem, ale także na pewnej postawie poetyckiej, jaka przyjmuje za każdym razem gdy przedstawia nostos (powrót) zjawiska czy wydarzenia odległego w czasie.

Fantasmagoryjne formy Wierzbickiego nie przedstawiają, one po prostu SA. Postacie – jak to słynne “i” – samo określają się poprzez to co robią. Byłoby skrajną głupotą próbować opisać słowami to, co Tadeusz kreśli światłem i światłem cienia. Jego dzieła nie sposób opisać. Co najwyżej obserwator może przekazać własną interpretację tych dziel. Obserwowanie światów wizjonerskich nadaje range ważności obserwatorowi, podobnie jak dobry teatr nadaje range ważności widzowi, co sprzyja indywidualizacji postaci i tworzy dramaturgie nie bez przyczyny nazywana dramaturgia widza, a która – w przypadku nowych sztuk wizualnych i performatywnych – można nazwać dramaturgia obserwatora.

Co Wierzbicki wykorzystuje do swoich dziel? Używa wszystkiego, co może służyć komunikacji: choćby na przykład papier, plastik, gazety, taśmy magnetyczne, kolory, dźwięki, hałasy, światła, czy słowa. Słowa ulegają procesowi oczyszczania, uwalniania od wszystkiego co zbędne, aż do zredukowania ich do jednej samogłoski, do samogłoski “i”, która staje się bohaterka fantastycznych przygód. Obok przeróżnych materiałów Wierzbicki stosuje kilka podstawowych urządzeń jak np. metalowe makiety, reflektory, panele, przezroczyste ekrany, protezy funkcjonalne do poruszania “bezpośredniego” materiałów i form.

Wśród świetlnych form, bez wątpienia szczególny urok maja Maski. Przykuwają wzrok, nie od razu zdradzając ulotność materiału, z którego zostały zrobione, są efektem – przypominam – tej metodologii, która bazuje na dwubiegunowości zapominanie/od-tworzenie i na poetyckiej poetyckiej przyjętej przez artystę przy przedstawianiu swoich wizji. I – jak sadze – stanowią odpowiedz na podstawowe pytanie jakie sobie zadają wszyscy artyści w chwili tworzenia dzielą: jaka można nadać formę temu co jest niematerialne, niewidzialne, nienamacalne?

Moim zdaniem Wierzbicki potrafił na swój sposób odpowiedzieć na to pytanie szczególnie w Maskach świetlnych. Udało mu się ukazać kwestie dotycząca relacji zachodzącej miedzy tym co materialne a tym co niematerialne stosując ruchoma sekwencje form na ekranie ustawionym przed oknem swojego studia, z którego obrazy zewnętrzne w pewnym momencie “wchodzą” niejako do dzieła. Na znak, ze codzienna rzeczywistość to jedno, a rzeczywistość poetycka – efekt odtworzenia – do drugie.

Dzieła Wierzbickiego dają nam dar widzenia. Widzenia wewnętrznego. Pozwalają nam widzieć rzeczy które są i rzeczy, których nie ma, dzięki temu co nazwałem dramaturgia obserwatora, która, po otrzymaniu stosownego impulsu, jawi się jako wysublimowany akt dylatacji fizycznej i umysłowej. A co robimy w momencie obserwowania? Czujemy się użyteczni. A co widzimy, kiedy czujemy się użyteczni? Widzimy to, co pozwala nam widzieć swoboda pozostawiona nam przez artystę. Na przykład morskie punkty zbiegu perspektywy, który zapowiadają z dala słone, chmury, które dają początek innym, trójwymiarowym chmurom, albo kiedy obracając okręgi z kolorowymi plamami odkrywamy jaśniejące lub krwawiące gwiazdy, planety, smoki, ryby i być może, osłupiałe ze zdumienia żółwie, Woda i powietrze postrzegane przez nas nie są ornamentem, nie są elementem atmosfery, lecz silami witalnymi, rytmem, ruchem chaotycznym wyzwalającym myśli i pragnienia. Gra świateł i cieni przywołuje na myśl misterium życia, a będąc energia jest negacja metafizyki światła. Przemierzamy a zarazem jesteśmy przemierzani przez rożne światy, zwierząt, roślin, minerałów, wyczarowane poruszaniem taśm magnetofonów kasetowych: figury nitkowate i figury magmowe uchwycone w ciągłym powstawaniu i zanikaniu.

Czym są te nitki? Czy to są nitki, które łączą czy które rozdzielają? Nici pamięci, czy może nici wspomnień? Nici, które, jak wszystkie inne materiały, nie maja wartości symbolicznej? Są znakami, które służą tworzeniu uczonego barwnego bogactwa językowego dla potrzeb artystycznej wypowiedzi, potwierdzającej perceptywną naturę człowieka, który istotę rzeczy widzi w tworzeniu pierwotnych form. Wierzbicki nie stosuje technik kumulujących materiały, przeciwnie, stosuje technikę odrzucania, zgłębiania, selekcji i łączenia różnorodnych kodów wyrazowych wzbogacając akt tworzenia o poetycka wartość dodana dzięki konstrukcji prostej, konsekwentnej i zarazem bogatej, która decyduje o wymowie dzieła.

pierwotna publikacja: LiminaTeatri.it

Magiczny świat plastyczny stworzony przy pomocy luster

Teatr światła i cienia przygotowano na finał przeglądu Wydarzenia Teatralnego Offu, organizowanego przez Centrum Sztuki Współczesnej. W Sali Laboratorium zobaczymy „Wieczór teatru światła odbitego” Tadeusza Wierzbickiego – bajeczne, abstrakcyjne pokazy świetlne przypominające momentami grafikę komputerową, tyle  źe wykonywaną metodą analogową. Warsztat Wierzbickiego wygląda skromnie. Ot, mały ekran, kilka przedmiotów, lusterka, jakieś źródło światła. Potrafi on jednak stworzyć z nich niezwykłe plastyczne konstrukcje wymykające się wszelkim opisom i klasyfikacjom.

– Prace Tadeusza Wierzbickiego to seria miniatur abstrakcyjnych obrazów – mówi Janusz Marek, kurator Wydarzeń Teatralnego Offu. – Artysta przy pomocy skomplikowanego systemu luster tworzy deformacje świetlnych odbić wybranych przez siebie przedmiotów. W jego przypadku trudno mówić o premierach, bo Wierzbicki całymi latami opracowuje swoje unikatowe w skali świata techniki.

Prawdopodobnie będzie to ostatni pokaz teatru Tadeusza Wierzbickiego w Polsce, bo twórca pracuje obecnie nad ujarzmieniem na rzecz sztuki światła słonecznego i chce wyemigrować do Brazylii, by tam pracować nad nowymi projektami.

—Sandra Wilk

Ul. Jazdów 2, godz. 19, Centrum Sztuki Współczesnej tel. 022 628 12 71/73, godz. 22.

Rzeczpospolita

 

Międzynarodowy Konkurs Poetycko-Plastyczny

 Studio-Form-Światła--informacje-1

Poem Express to międzynarodowy konkurs dla dzieci, które lubią pisać i rysować. To trybuna, która pozwala dzieciom zaprezentować swoje dzieła. Dom Kultury Śródmieście w Warszawie już po raz VII zorganizował kolejną polską edycję tego konkursu.

Podczas wernisażu wystawy, 17 kwietnia w Domu Kultury Śródmieście przy ul. Smolnej, odbędzie się wręczenie zwycięzcom nagród, a następnie wszystkich zaprosimy na niezwykły spektakl Tadeusza Wierzbickiego „małe i”.

Studio-Form-Światła--informacje-2

… spektakl Tadeusz Wierzbickiego „małe i” […] koncentruje się na animacji teatralnej. […] daje widzowi niezapomniane wrażenia. Raz obejrzanej pracy Wierzbickiego nigdy się nie zapomina – być może umknie nam treść, ale na zawsze pozostanie wzruszenie i dziecięcy zachwyt magią jego twórczości. I pytanie: jak to jest zrobione, czy coś takiego rzeczywiście istnieje? I czy prace Wierzbickiego są teatrem, czy teatrem formy? Są bardzo teatralne – mężczyzna stoi przy ekranie z rozwieszonymi na stelażu kawałkami blach czy folii, który podpowiada, kiedy „czas wyłączyć komórkę, czas klaskać”. Jego światło jest aktorem i reżyserem (!), jest jak światło Słońca i światło Księżyca – pełne poetyki i ukrytych znaczeń. Wzbudza radość lub rozpacz. Nie mówimy, że to światło jest lalką, poruszaną przez wykonawcę, raczej że poprzez wykonawcę, czyli medium, usiłuje się w nim wyrazić i gwałtownie w nim błyszczy (Bruno Schulz „Księga”).

[…] „małe i” pozwala zobaczyć nieskończone możliwości światła. Z podziwem odkrywamy, że te rozmaite, niesamowite efekty są stworzone za pomocą cienkich blaszek, wydrapanych lub podziurawionych.

[…] kwintesencją twórczości jest odkrywanie życia w martwych przedmiotach, dostrzegania istnienia w nieistnieniu i wydobywanie z niego światła i ognia.

Wei-Yun Lin-Górecka, Paweł Górecki „Nowy format animacji”, w: Teatr Lalek, nr 4/102/2010

La puntual – Barcelona

„La Lletra i” de Tadeusz Wierzbicki. Polònia.

Aquest espectacle de Tadeusz Wierzbicki és una peça única i poètica de teatre de „llum”,

on una serie de miralls flexibles i „vius” juguen i deformen les siluetes, i que tenen la lletra „i” com a protagonista. Aquesta lletra „i” simbolitza la persona humana, aquesta ratlla amb un punt a sobre ens transportarà per espais insospitats, viatjes imposibles i transformacions espectaculars realment sorprenents i plenes d’imaginació.

 

Drap-Art’07

International Creative Recycling Festival – CCCB Barcelona

Studio-Form-Światła--informacje-3

Drap Art brings new energy to the arts movements that used objects trouvés as a language of social critique, and the movements that continue to do so. But it also encourages people in general to use the means that normal life and waste materials place within their reach, in order to develop their potential in a creative and autonomous way, use critical thinking and express themselves, overcoming habits and traditions that are a legacy of the colonial era.

Drap-Art’07 is a Festival in the framework of the CCCB activities

Drap’Art at the CCCB: market, round tables, shows and workshops. Drap-Art’07 takes a look at creative recycling in the form of eight sections. It continues the six sections included in Drap-Art’06: an exhibition of works made of waste materials (FAD gallery), interventions in public space (Plaça dels Àngels), spaces for reflection (Auditorium and Foyer), the traditional Christmas market (Foyer), participatory workshops (Foyer and Plaça dels Àngels) and shows (Foyer, Auditorium and C3Bar).

FATiF – IV Festiwal Animacji Teatralnych i Filmowych – Rabka 2010

Jednym z najciekawszych gości IV Festiwalu Animacji Teatralnych i Filmowych był Tadeusz Wierzbicki. Potężny mężczyzna po pięćdziesiątce, z dużą brodą i długimi włosami, jak się okazało obdarzony dużym poczuciem humoru, przyjechał do nas z Dolnego Śląska. Był już gościem poprzednich wydań FATiF, nazywany przez organizatorów jego dobrym duchem, teraz pokazał dwa projekty polegające na mistrzowskim wykorzystaniu światła i luster.

Najpierw w bocznej Sali kina „Śnieżka” rozstawił instalację dwunastu blaszanych zwierciadeł, które odpowiednio pogięte i porysowane rzucały na ekrany obrazy masek. Wystawę zatytułował „Maski światła”. Drugi projekt będący twórczym rozwinięciem pierwszego z wykorzystaniem kinetyki (a więc animacji) przedstawiony został na scenie Teatru Lalek „Rabcio”.

Swój spektakl nazwał pan Tadeusz „Małe i”. Otóż owa literka – i z kropką pełni w tym przedstawieniu złożonym z ponad czterdziestu odsłon rolę człowieka wplątanego przez animatora w szereg absurdalnych sytuacji. Oprócz odpowiednio pogiętych, porysowanych i wprawianych w ruch luster o artystycznym (bardzo wysokim) poziomie tego spektaklu świadczy zredukowanie rysunku do niezbędnych, najprostszych kresek, wystarczających jednak by rozbudować wyobraźnię widzów. Tym razem artysta każdą z przygód „małego i” opatrywał własnym, bardzo dowcipnym komentarzem stosując m.in. gry słowne dadaistów, wydobywając onomatopeistyczne dźwięki składających się na nie sylab, zmieniając ich znaczenie, zabawnie je przekręcając. Publiczność znakomicie się bawiła i niemal każdą z przygód małej literki kwitowała śmiechem i oklaskami.

portal: Rabka

WYDARZENIA TEATRALNEGO OFF-U 2008

edycja trzecia

Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski

Fundacja Sztuka i Współczesność

prezentują

„WIECZÓR TEATRU ŚWIAT£A ODBITEGO”

Tadeusza Wierzbickiego

24.04.2008, godz. 19.00

Sala Laboratorium

Centrum Sztuki Współczesnej

Zamek Ujazdowski

ul. Jazdów 2

Po spektaklu zapraszamy na spotkanie z artystą.

 TADEUSZ WIERZBICKI

„WIECZÓR TEATRU ŚWIAT£A ODBITEGO”

Pomysł, reżyseria, wykonanie – Tadeusz Wierzbicki.

Co to jest? Teatr światła ukształtowanego przez różnie spreparowane lusterka? Dynamiczna poezja wizualna? Czy tylko na zasadzie odwrócenia białe cienie? A może alternatywa dla „Jaskini Platona”? Czym jest „i”? Czy tylko znakiem człowieczka? Spójnikiem? Czy też nawiązaniem do tradycji kultury chińskiej? I to pole studzienne, pole królewskie, które przypominają konstrukcje większości moich ekranów. I nie ma animacji, ożywiania tylko zmiana kompozycji, zmiana sensu. Nawiązanie do tradycji magów i czarodziejów, którzy używali luster do swoich praktyk? Czy też ma coś z dziecięcej zabawy słonecznymi zajączkami? Czy też przeniesieniem światła w ciemność? Światła nie da się złapać, zacisnąć w garści i nim potrząsać. „bo nie jest światło, by pod korcem stało…” przypomina się i niestety mimo uporczywej walki, moje światło zostało stłumione i tym spektaklem przerywam swoja pracę”.

 Tadeusz Wierzbicki

Tadeusz Wierzbicki (absolwent Wydziału Reżyserii Teatru Lalek Akademii Teatralnej w Warszawie) jest twórcą unikalnego eksperymentalnego teatru wizualnego. Artysta stworzył serię przedstawień prezentowanych pod szyldem Teatru „Małe i”, a następnie – „Laboratorium Zjawisk”. Jego kameralne, autorskie spektakle zbudowane są z serii niezwykłych, abstrakcyjnych obrazów tworzonych za pomocą gry światła i cienia. Spektakle Tadeusza Wierzbickiego były prezentowane w wielu krajach Europy oraz w Brazylii i Meksyku, m.in. na festiwalach teatralnych w Barcelonie, Turynie, Erlangen, Strasburgu, Charleville-Mezieres, Atenach, Zagrzebiu, Jerozolimie oraz w Warszawie, Krakowie i Bielsku-Białej. Podczas przeglądu artysta zaprezentuje „Wieczór teatru światła odbitego”. Jest to seria abstrakcyjnych miniatur, etiud teatru wizualnego.

Fragment recenzji ze spektaklu „Wieczór eksperymentów” Tadeusza Wierzbickiego:

„Nieprzystającym do żadnej kategorii, znakomitym projektem okazał się „Wieczór eksperymentów” Tadeusza Wierzbickiego. Artysta wykorzystuje w swoich instalacjach formy świetlne i cieniowe. Używa własnych technik, tworząc warstwowe kolaże i witraże elektrostatyczne. Ekran, figury wycięte z folii i światło padające pod odpowiednim kątem dają złudzenie przestrzeni, które trudno ująć w słowa”.

Kamila Mścichowska, Teatr, marzec 2007

Fragment artykułu profesora Henryka Jurkowskiego pt. ”Poeta w krainie światła”:

„(…) My zaś możemy obserwować fascynacje Tadeusza Wierzbickiego, poety, reżysera i  eksperymentatora, który wiele lat swej pracy poświęcił  energii świetlnej, znajdując w nim impuls do działań twórczych. W toku swych doświadczeń przekroczył wszystko, co dotychczas osiągnął teatr cieni, i wskazał drogę ku nowym rodzajom sztuki widowiskowej, choć paradoksalnie jego „wizualne” programy mają charakter wysoce intymny.

Wierzbicki zaczynał jako poeta słowa. Był poetą współczesnym, swe doznania chciał konkretyzować w graficznych symbolach, ale jako entuzjasta teatru pragnął wyposażyć je w ruch, w swobodne życie… na ekranie. W ten sposób wszedł na ścieżkę wiodącą ku technice teatru cieni. I powołał własny teatr –  teatr małego „i”. Na czarnym ekranie litery – najwięcej małych „i”, które układają się w sprzężone grupy, gotowe w każdej chwili do budowania jakichś znaczeń i do zaprzeczenia im w procesie rozpadania. Każdy element małego „i” może być zalążkiem formy z określonym wektorem. Kropka „z nad małego i” może być źródłem spirali, a nawet antycznej bryły z wewnętrzną grafiką, jeśli zostanie poddana kubistycznym prawom (…)

Rozwiązania techniczne Wierzbickiego w  teatrzyku małe „i” przy zachowaniu ogólnej zasady projekcji są całkowicie oryginalne. Wierzbicki zresztą modyfikuje nieustannie swoje własne pomysły. Z dnia na dzień tworzy coraz to nowe machiny do projekcji obrazów.   Opowiadamy tu zresztą o początkach pracy twórczej  Wierzbickiego, który w gruncie rzeczy już dawno przestał zajmować się nowatorstwem w tradycyjnie pojmowanym teatrze cieni. Poszedł znacznie dalej swoją własną drogą. Wierzbicki jest przede wszystkim badaczem sił kosmicznych i ich odbicia w świecie ludzkim, poczynając od światła słonecznego, a kończąc na świetle palącej się, przysłowiowej, świecy (…). Zaczyna więc od słońca w całej jego letniej okazałości, co prowadzi go w kierunku teatru plenerowego… Oto paradoks – plenerowy teatr światła i cieni. Dla osiągnięcia takiego marzenia potrzebne są sztuczne instalacje. Więc Tadeusz podejmie ich budowę, albo przynajmniej umieści ją w swoich planach. Na razie jednak próbuje rozwiązań najprostszych, na miarę Majaczewic nad Wartą, w których mieszka, w programie, który sam nazywa „teatrem wzniesionym do słońca” (…)

Światło odbite – to jeden z najważniejszych tematów Wierzbickiego. A jednocześnie temat tak stary jak istnienie lustra, kiedyś służącego do sygnalizacji, a dziś stanowiącego instrument przekornej zabawy w rękach dzieci. Oczywiście chodzi o „zajączki”. Wierzbicki postanowił je ujarzmić, podporządkować własnej fantazji. Odpowiednio spreparował niewielkie lusterka, na których zawarł symbole, znaki graficzne, aluzje kształtów. I by ich odbicia pokazywać na ekranie – zbudował miniaturowy „teatrzyk”(…)

„Zajączki” absorbowały Wierzbickiego przez wiele lat. I było rzeczą logiczną, że mając doświadczenie z odbitym światłem słonecznym, tu na ziemi, pomyślał o świetle odbitym od powierzchni… księżyca. Kusiło go zatem zwielokrotnienie odbić światła odbitego. Tak powstał projekt „Teatru pełni księżycowej” (…). Odbyły się już pierwsze próby tego teatru w Majaczewicach latem 1993 roku (…)

Wierzbicki planował realizację wielu innych rodzajów teatru. Interesowało go zastosowanie nowoczesnych materiałów. Odczuwał wielka pokusę wobec różnego rodzaju folii o niezwykłej fakturze, poddającej się dowolnej obróbce. Niektóre z nich można było elektryzować, zmieniając ich właściwości fizyczne, co prowadziło do zwiększenia ich „przylepności”. Naelektryzowane figury i kształty mogły się utrzymywać samodzielnie na specjalnym ekranie, dając efekt podświetlonych form, quasi cieni. Wierzbicki nazwał je „cieniami elektrostatycznymi”.

Kiedy zaś połączył doświadczenia teatru słonecznego i cieni elektrostatycznych powołał do życia  nowy typ pokazów, które nazwał teatrem graficznym. To znaczy rzecz polega na tym, by jedną część ekranu (jego „fronton”) wystawić na działanie światła, podczas gdy na drugiej stronie w cieniu i ukryciu animator komponuje obraz z różnych elementów przeważnie nie figuralnych. Te zaś utrzymują się na ekranie z pomocą sił  elektrostatycznych. I stąd była już prosta droga do „teatru linii i punktu” (…)

Animator w dużej czarnej pelerynie chroni „swoją stronę ekranu przed naświetlaniem i jednoczenie nakłada na ten ekran białe elementy graficzne na czarnym podłożu, które utrzymują się na nim  dzięki działaniu elektrostatyki. Światło padające na ekran ujawnia tylko kompozycję graficzną, bez towarzyszącego jej czarnego podłoża (…)

Tadeusz Wierzbicki nie używa tradycyjnych drążków. Palcami dotyka swoich zwierciadeł rzucających graficzne zajączki (…)

W praktyce okazało się,  że cienie elektrostatyczne, i niemal w równym stopniu magnetyczne są najbliższe dążeniom Wierzbickiego, który nie interesował się przedstawieniami figuralnymi, ale zmierzał nieustająco w kierunku kompozycji abstrakcyjnych. Przynajmniej w roku 2001. Okazało się, że te kompozycje kształtów i barw Wierzbickiego mogą stać się doskonałym plastycznym ekwiwalentem muzyki. I tak Wierzbicki wszedł na drogę wizualizacji muzyki, realizując swe poetyckie intuicje (…)

Bogaty wypracowanymi pojęciami i własną terminologią Wierzbicki podjął współpracę z dwoma znakomitymi kompozytorami, z tego samego co on pokolenia – z Tadeuszem Wieleckim i Jerzym Kornowiczem. Kornowicz powierzył Wierzbickiemu interpretację plastyczną swoich kompozycji Figury w oplocie na orkiestrę kameralną (1999) i Renesis na dźwięki natury (2001). Wielecki – Koncert à rebours na skrzypce i orkiestrę (1998) (…)

Spotkanie poety, niezależnie od tego jakim on posługuje się medium, jest zawsze wielkim wstrząsem o znaczeniu iluminacji – jesteśmy poddani konfrontacji z nieznanym, zaskakującym nas światem. Tak jest właśnie w wypadku Tadeusza Wierzbickiego. Odkrywa on nam pokłady poetyckich sensów, które tkwią w pierwotnych siłach kosmosu – a w jego wypadku dokładnie w tych, które przynosi nam świetliste słońce i wszystkie jego pochodne”.

Henryk Jurkowski, Teatr lalek, nr. 2-3, 2002 r

Tadeusz Wierzbicki